5 rzeczy, które warto sobie odpuścić

5 października 2017

Dom zawsze wysprzątany na błysk, w szufladach poukładana kolorami bielizna, w pracy dokumenty na równym stosiku. Wszystko zawsze idealnie i dopięte na ostatni guzik. Odpuścić sobie? Odpuszczanie sobie czegokolwiek to po prostu nie jestem ja. Bo przecież u mnie wszystko musi być perfekcyjnie….

Jak dotąd ja i mój tzw. ‘perfekcjonizm’ żyliśmy sobie spokojnie i w zgodzie, ale dokładnie 2 i pół roku temu wszystko się zmieniło….Czasu, którego i tak nigdy nie było dość zostało jeszcze mniej. Coraz trudniej pogodzić pracę, prowadzenie domu, opiekę nad małym dzieckiem z tym ciągłym dążeniem do perfekcji. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się nie da. Wystarczy odrobina poświęcenia, determinacji i dobra organizacja. Ale czy to ma sens? Zwłaszcza gdy ten cały perfekcjonizm przestaje nam dawać satysfakcję i radość? Może czas zwyczajnie sobie odpuścić?

Mogłoby się wydawać, że taki perfekcjonizm to bardzo pozytywna cecha, ale czy oby na pewno warto być aż tak perfekcyjnym i gonić za nieosiągalnym? Wiele lat zajęło mi dojście do wniosku, że czasem po prostu trzeba sobie pozwolić na bycie mniej idealnym i uporządkowanym. I to dla własnego dobra. Bo odpuszczanie wcale nie jest takie złe jakby się mogło wydawać, a perfekcji i tak nigdy nie osiągniemy. Bo zawsze znajdzie się coś, co nasz perfekcyjny obrazek zakłuci.

Gdy w Twoim życiu pojawiają się momenty, kiedy to brudna szklanka z zlewie przyczynia się do kryzysu małżeńskiego, a nieumyte lustro w łazience spędza Ci sen z powiek to znak, że czas wpisać ‘odpuszczanie’ w swój słownik. Teraz już wiem, że bycie perfekcyjnym nie jest warte zapędzania się w taki kierat i bycia niewolnikiem swoich własnych wygórowanych oczekiwań. Cały ten czas poświęcany na tak naprawdę nieistotne rzeczy lepiej spędzić z najbliższymi albo zwyczajnie przeznaczyć na to, co tak naprawdę ma znaczenie.

Dzisiaj stawiam wyzwanie samej sobie. Wyznaczam 5 rzeczy, które muszę sobie odpuścić, bo inaczej zwariuję. Te pięć rzeczy będzie małym początkiem dużych zmian. Bo czasem po prostu nie warto być perfekcjonistką.

Okna

Okna to wiadomo- Twoja wizytówka. Jak okna nie umyte to co tam w domu się dopiero musi dziać?  Albo gorzej- co sobie pomyśli sąsiad jak zauważy te smugi, kurz i brudne parapety? Tak więc regularnie wyciągam z szafki zestaw do mycia okien no i zasuwam. A wierzcie mi- mam co myć, bo wielkich okien u nas nie brakuje. Na dodatek, przed domem ulica, za domem las i ile bym nie myła to okna i tak wiecznie upierdzielone. Po średnio kilku godzinach od mycia deszcz mam prawie zawsze murowany, i po błysku śladu nie ma.  No ile można? Tak więc okna zdecydowanie zasługują na pierwsze miejsce na mojej liście rzeczy, które warto sobie odpuścić. Wiadomo- nie kompletnie, ale koniec z comiesięcznym pucowaniem! Tradycyjnie dwa razy do roku na święta plus minus ze trzy razy w między czasie. W tym tygodniu ostatnie mycie przed świętami! (teściowa przyjeżdża…)

Książki

Uwielbiam książki! Każdy wyjazd do Polski to godzinne wizyty w Empiku i pół walizki zawalone książkami. O książki dbam, nie zaginam karteczek, nie brudzę okładek i czytam od deski do deski. No właśnie… Ile razy zdarzyło Ci się trafić na bardzo obiecującą książkę, która potem niestety okazała się wielkim niewypałem? Mi czasem się zdarza i chyba najgorsze co można wtedy zrobić to …  czytać dalej! Nie potrafię porzucić raz rozpoczętej książki! I męczę się tak z tą książką, wielokrotnie przysypiam z nią na kanapie, rzetelnie brnę dalej kartka za kartką, rozdział za rozdziałem…. Zamiast zająć się czymś innym, to jak to na przykładnego czytelnika przystało- w wielkich bólach książkę kończę… Ale po co? W imię czego? Książka mnie nie interesuje, historia mnie nie powala, nie wnosi nic do mojego życia. Jedyne co robi to traci mój czas!

Będzie ciężko, ale takie książki wiem, że warto sobie czasem odpuścić. Nie każda książka jest dla każdego. Wszyscy mamy inne zainteresowania i upodobania i warto o tym pamiętać. Niedoczytana książka to nie jest przestępstwo i jeśli już znajdujemy chwilę dla siebie i relaks z książką, to niech to będzie coś, co faktycznie  czyni tę chwilę przyjemną.

Praca po pracy

Jedną z rzeczy, którą zdecydowanie muszę sobie odpuścić to praca po pracy. Uwielbiam to co robię, ale gdy praca zaczyna zabierać czas, który powinien być czasem dla mojej rodziny, to już jest zupełnie inna historia.

Ja jednak nie potrafię odmawiać…. Kończy się to potem na wieczorach, które zamiast spędzać z mężem, spędzam przed komputerem rozgryzając jakieś mega ważne dokumenty, albo ślęczę nad papierami z pracy, bo szef tak ładnie prosił…

Chyba nadszedł czas na duże i wyraźne NIE. To moja rodzina jest dla mnie najważniejsza, a czasu dla niej i tak mam dużo mniej niż mieć bym chciała. Nie ma powodu dlaczego miałabym stawiać dobro i interesy innych nad swoich bliskich. I myślę, że jest to wystarczający argument na to, żeby sobie ten mój perfekcjonizm a raczej brak asertywności w tej kwestii odpuścić.

Prasowanie

Jest to jedyna rzecz z tej listy, którą już częściowo sobie odpuściłam i przyznam, że ciężko mi nie było wcale. Prasowania szczerze nienawidzę i migam się jak mogę. A że nie często mogę się mignąć to prasuję…. Kiedyś na punkcie prasowania miałam fioła i wszystko musiało być poprasowane na tip top. Ale teraz? Teraz w domu będzie poprasowane tylko to co musi. Jako że nie cierpię na nadmiar wolnego czasu i brak zainteresowań, koniec z prasowaniem takich rzeczy jak ręczniki czy bielizna. No bądźmy poważni- czy to naprawdę normalne, żeby prasować majtki i skarpety????? Zdradzę wam sekret- niepoprasowane majtki nosi się tak samo jak te poprasowane i odkąd sobie to odpuściłam to komfort noszenia się u mnie nie zmienił!

Zdrowe gotowanie

Jedną z rzeczy, za którą podziwiam Anglików to ich naprawdę zdrowe podejście do prac domowych, gotowania i spędzania wolnego czasu. Są to ludzie, którzy w przeciwieństwie do mnie i pewnie wielu z was, nie popadają w przesadną gonitwę za czystym domem, zdrowym obiadem na stole każdego dnia czy idealnie wyprasowanymi firanami.

Ja nie potrafiłabym odpuścić sobie wszystkiego w takim stopniu jak oni (i niekoniecznie uważam, że to źle), ale trzeba im przyznać, że wiedzą co robić ze swoim wolnym czasem i jak dobrze wykorzystać każdą wolną chwile. I mimo, że chyba czasem przesadzają, to zazdroszczę im tej umiejętności odpuszczania sobie.

U mnie często gęsto samodzielnie przyrządzony obiad wygrywa ze spacerem po plaży, zabawą z córeczką czy rozmową z mężem. No bo przecież nic nie dorówna domowemu, świeżemu i zdrowemu obiadkowi na stole, prawda? Nie raz i nie dwa, piękne słoneczne dni spędzam na ogarnianiu domu, a pół niedzieli w przysłowiowych garach. Chyba czas nieco zmienić nastawienie i uświadomić sobie , że obiad zjedzony raz na czas na mieście jeszcze nikogo nie zabił, podobnie jak zaserwowane w niedzielne popołudnie pierogi z zamrażarki . To organizowanie siebie i swojego czasu tak, aby było go jak najwięcej na to co ma w życiu znaczenie.  Bo kiedyś będziemy pamiętać te wszystkie chwile fajnie spędzone razem, a nie obiadki.

odpuścić

No i to by chyba było na tyle. Zawsze to coś na początek! Trzymajcie za mnie kciuki, obym wytrwała w postanowieniu. Dajcie koniecznie znać czy i wy nie potraficie sobie odpuszczać. A może jest wręcz przeciwnie i z odpuszczaniem akurat problemu nie macie? Co sobie odpuszczacie najczęściej? Czekam na waszą listę!

Buziaki

 

UdostępnijShare on Facebook32Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Zobacz także

Leave a Comment