Ja już jestem bogata! A ty?

26 kwietnia 2017

Mimo, że jest to tak wysoce niepopularne stwierdzenie, to powiem bez ogródek- chcę byc bogata! Tak własnie- bogata!  A ty nie?

Pieniądze lubię i to bardzo. Ba! Czasem nawet marzę  o tym, by moje konto zaczęło pękać w szwach i nie musieć się już o nie martwić. Jest to pewnie troche takie wyznanie nie na miejscu, bo przecież nie wypada tak otwarcie przyznać, że śnimy po nocach o wygranej w lotka. Bo przecież wiadomo, że : pieniądze to nie wszystko, że najważniejsze to zdrowie, że wszystkiego za pieniądze nie kupimy i tak dalej i tak dalej….  Ale tak szczerze- kto z was nie wolałby być teraz bogatym? Jestem przekonana, że conajmniej 90% z was (pewnie nawet więcej) to o tym właśnie marzy, już snuje plany i skrycie zazdrości sąsiadowi z lepszym samochodem zaparkowanym na podjeździe.

Jeszcze całkiem niedawno

Jestem już na tym świecie prawie 34 lata ( o matko!), i doszłam ostatnio do wniosku, że moje szanse na wygraną w lotka są dosyć marne. Już nawet przestałam skreślać cyferki,  a i zdrapek też już nie kupuję. Wszelkie nadzieje na fortunę i piękny dom z basenem poszły gdzie indziej i pozostał wielki smutek i rozczarowanie. Bo po co mi to wszystko było? Cała ta emigracja, studia, kursy, dodatkowe kwalifikacje, ciężka praca i tyle poświęceń?

I wiecie co sie stało? Gdy już prawie dopadła mnie totalna rezygnacja i zwątpienie zaczęłam przyglądać się ludziom, którzy mnie otaczają. I bingo!

Stałam się bogata! Nareszcie!!!! Okazało się, że nawet nie zauważyłam tej fortuny, która tak naprawdę była cały czas obok mnie, tuż za rogiem dosłownie. Na wyciągnięcie ręki!

Marek

Oto Marek. Marka znam od “ zawsze”. Wzór cnót, pracowitości i mistrz oszczędzania. I w sumie niby słusznie, bo dzięki tej pracowitości własnie i maksymalnemu, ekstremalnemu niemalże oszczędzaniu Marek się ‘dorobił” swojego bogactwa. I tak oto po 10 latach życia z dala od swojej rodziny, jedynego syna i przyjaciół, w warunkach powiedzmy sobie szczerze dalekich od komfortowych, Marek stał się bogaty. Mógł się wkońcu pochwalić nowiuśkim, błyszczącym samochodem prostu z salonu ( i wcale nie na raty). Co prawda lekko mu nie było, bo żył tylko pracą no i oszczędzaniem ale za to piękny domek, nowo wybudowany już stał pośrodku wielkiego ogrodu i czekał grzecznie na swoja pierwszą w życiu parapetówkę. Tylko dotknąć….

Marka bez mrugnięcia okiem zaliczyłam go do grona tych szczęśliwców- bogaczy. O tym jak bardzo się myliłam przekonałam się w dniu diagnozy, ktora spadła na Marka ( na mnie zresztą też) jak grom z  nieba, i zniszczyła wszelką tą zazdrość, którą Marka wielu wcześniej obdarzało. I zniszczyła Marka. Marka z nami już nie ma. Pieniądze zostały, samochód i dom też. Doszły za to smutek i łzy.

Tracy i David

Tracy i Davida poznałam w pracy. Są klientami firmy dla której pracuję. Naprawde urocza para koło piędziesiatki. Zwłaszcza Tracy przypadła mi do gustu, co prawda okropna gaduła, ale jakże pozytywna, zawsze usmiechnięta osoba. I gdyby nie fakt, że oboje są niezwykle mili, uprzejmi i nasze spotkania jakoś nigdy się skończyć nie mogą bo mamy tyle wspólnych tematów, to bym ich z miejsca znielubiła. A dlaczego? Z czystej zazdrości oczywiście! No bo jak można lubić tych, którzy mają lepiej od nas samych? Tracy i David są obrzydliwie bogaci, prowadzą dużą i bardzo dobrze propserującą firmę, mają fajne portfolio nieruchomości. A fe! Tracy i David to zdecydowaie synonim bogactwa i wielu by się z nimi zamieniło miejscami. Ty pewnie też prawda? A ja od całkiem niedawna nie!

Bo ja od całkiem niedawna wiem, że Tracy i David wcale nie są tacy szczęśliwi na jakich wyglądają. Wiem, że za tym uśmiechem Tracy często kryje się jedna i więcej lampek czerwonego wina. Wiem, że David tylko z pozoru jest wzorowym ojcem i mężem, a wieczory i coraz częstsze ‘nadgodziny’ spędza z Christine z działu księgowości. I wiem też, że Tracy wie. Ale nic nie może na to poradzić albo może nie chce? Może woli, żeby było tak jak jest niż wcale? Nie wiem.  W każdym bądź razie, swoje liczne posiadłości rozsiane po całej Anglii odwiedzają osobno.

Aneta i Karol

Anetę i Karola znamy od baaardzo dawna. Fajna w sumie z nich para, i fajnie się na nich patrzy. Widać, że się kochają i świata poza sobą nie widzą. Obojgu się bardzo w życiu udało. Świetne prace, kariery, wyzwania zawodowe, masa znajomych, dobre auto, nowoczesne mieszkanie w samym centrum miasta no i te podróże! Specjalnie napisałam w liczbie mnogiej, bo przecież oni non stop gdzieś jeżdżą!  I tych podróży właśnie to ja im zazdroszczę! Za każdym razem jak słyszę, że znowu gdzieś się wybierają zwiedzać świat to patrzę na nasze zakurzone walizki i mnie lekko ściska, bo kto by nie chiał być na ich miejscu?

Ale wiecie co? Ściska mnie tylko lekko, bo zaraz przypominam sobie, jak bardzo Aneta i Karol są nieszczęśliwi i robi mi się tak bardzo ich żal. Wiem, że za każdym razem jak patrzą na naszą małą córeczkę to w sekunde oddaliby te wszystkie podróże. Bo tak to właśnie często działa, że najbardziej pragniemy tego, czego nie możemy mieć.

Ja już jestem bogata

Wszyscy Ci ludzie, o których wam opowiedziałam są lub byli „bogaci”. Ale o co tak naprawde nam chodzi w tym byciu bogatym? Czy nie o to, żeby być szczęśliwym? Zawsze powtarzam , że pieniądze nam szczęścia nie dają- dopiero zakupy. I coś w tym jest. Tak się składa, że pieniądze mają tę moc i mogą znacząco pomóc  w tym upragnionym szczęściu ale to nadal jest tylko środek do celu. Nie sam cel. Marek, Tracy, David, Aneta i Karol to tylko kilka przykładów zdających się potwierdzać jakże dobrze nam znane ‚pieniądze szczęścia nie dają’.

Absolutnie nie chcę powiedzieć, że pieniądze i szczęście nie mogą iść w parze. Sami dobrze wiecie ile szczęścia może przyniesć zakup nowego błyszczyka Chanel! Pewnie jest na tym świecie masa ludzi i szczęśliwych i bogatych. I bardzo dobrze!  Oby było ich jak najwięcej i każdemu z was tego życzę. Sobie zresztą też 🙂

Ale czy zamieniłabym się z którymś z moich znajomych? Nigdy w życiu! Myśląc o nich mogę wam powiedzieć, że to ja jestem bogata. Nie oni ale ja! Ja nie mam najnowszego samochodu, ogromnego domu z basenem i nie jeżdżę na luksusowe wakacje cztery razy do roku. Ale to ja właśnie mam zdrowie. To ja mam cudownego męża, który jest moim najlepszym przyjacielem, który nadal mnie rozśmiesza i z którym po 13 latach nadal jestem w stanie przegadać całą noc. I co najważniejsze mam JĄ….. Tą małą osóbkę, której pulchna rączka wciskana z taką ogromną ufnością w moją dłoń rozczula mnie do granic możliwości. Której śmiech wywołuje u mnie łezki wzruszenia.

I wiadomo- fajnie byłoby mieć te miliony na koncie i pewnie jeszcze kilka razy w swoim życiu zakupie tą zdrapke w nadzieji na wygraną. Ale i bez tego  jest OK. Bo jak ktoś już wcześniej powiedział- pieniądze to nie wszystko.Trzeba się czasem zatrzymać i zobaczyć co się ma, zamiast ciągle tylko myśleć i tęsknić za tym czego nie mamy, a chcielbyśmy mieć. Oczywiście, że warto mieć swoje marzenia i do nich dążyć, ale tylko ze słuszną listą priorytetów życiowych w kieszeni.

No dobra- więcej filozofowania nie będzie.

Buziaki dla was! I dajcie znać czy i wy już jesteście bogaci!

UdostępnijShare on Facebook5Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Zobacz także

11 komentarzy

Kobieta po 30 28 maja 2017 at 6:02 PM

Bardzo fajnie to napisałaś. taka prawda. Na pierwszy rzut oka widzimy kasę, fajne życie, ale nie wiemy, co się za tym kryje…a często smutek i rozczarowania…

Reply
Ania 29 maja 2017 at 9:02 PM

A no niestety. Trzeba patrzeć na to co się ma a nie na to czego się nie ma …

Reply
Praktykantka 25 maja 2017 at 10:19 AM

Po wstępie spodziewałam się czegoś innego, ale i tak bardzo dobrze się czytało. Czasem przypomnienie sobie takich prostych prawd jest ważne. Hmm… chyba jednak jestem bardzo bogata:) Poleciłam post u siebie.

Reply
Ania 25 maja 2017 at 1:23 PM

Cieszę się bardzo, że się dobrze czytało mój tekst 🙂 Myślę, że większość z nas ma bogactwo w zasięgu ręki. Trzeba się tylko zatrzymać i dobrze porozglądać 🙂

Reply
MONA 13 maja 2017 at 6:40 PM

Ja mam z kolei nieco inne przemyślenia o bogactwie. Bo uważam, że ważniejsze od tego ile masz pieniędzy jest co z nimi robisz. Nie jestem fanką motoryzacji więc nie mam wypasionego samochodu, za to uwielbiam chodzić do restauracji. Dbajmy o jakość swojego życia. Nie o ilość rzeczy.

Reply
Ania 13 maja 2017 at 8:08 PM

Bardzo ciekawe jest to co napisałaś Mona. Często się nad tym sama zastanawiam, jak poprawić jakość swojego życia, żeby za te 20 lat pamiętać coś więcej niż tylko godziny spędzone w pracy itd.

Reply
Ola 2 maja 2017 at 5:36 PM

Doszłam do podobnych wniosków – że osoby, którym zazdroszczę mają mnóstwo problemów i że nie chciałabym tej fortuny i kariery, gdyby w parze z nimi szły te wszystkie kłopoty.

Reply
Ania 2 maja 2017 at 7:17 PM

Dokładnie tak Olu. Czasem człowiek zazdrości ale myślę, że na pytanie czy zamienilibyśmy zdrowie czy osobę, którą kochamy na milion złotych chyba każdy (mam nadzieje, że chociaż większość) powiedziałaby NIE

Reply
Magda 2 maja 2017 at 2:34 PM

Ciężko jest mi powiedzieć czy jestem bogata, ponieważ z racji na mój wiek jeszcze wielu rzeczy nie pojmuję i jeszcze więcej się uczę. Mimo, że czasami spoglądam i zazdroszczę jak cholera innym tego, że nic nie muszą i mam wrażenie, że wszystko spada im z nieba,ale później rozumiem, że za całym bogactwem stoi jeden człowiek lub kilka osób, które zdobyły to wszystko własną ciężką pracą i latami wyrzeczeń.

Reply
Agnieszka 2 maja 2017 at 2:00 PM

Masz rację pieniądze to nie wszystko. Czasami prawdziwe bogactwo jest wokół nas, ale zagonieni nie mamy czasu dostrzec go.

Reply
Ania 2 maja 2017 at 7:23 PM

Czasem warto się zatrzymać i przemyśleć kilka spraw. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić 🙁

Reply

Leave a Comment