Nowości w mojej kosmetyczce od Benefit i Urban Decay

5 maja 2017

Dziewczyny, ostatnio w moje ręce wpadły dwie prawdziwe perełki. Zarówno Benefit jak i Urban Decay to marki, które nigdy wcześniej nie gościły w mojej kosmetyczce. Teraz już wiem, że to był błąd!  Dzisiaj chciałam wam przedstawić eyeliner Urban Decay i kredkę do brwi Benefit.

W makijażu mocno teraz stawiamy na brwi i liczba kosmetyków do ich konturowania i wypełniania w ekspresowym tempie rośnie w naszych drogeriach. Benefit jest zdecydowanie marką, która na tym polu ma dużo do powiedzenia i uważam , że nie bez powodu. Benefit Goof Proof Brow Pencil to tylko jeden z całej gamy produktów Benefit do makijażu brwi, które w ubiegłym roku pojawiły się na rynku i  zrobiły furorę. Czy słusznie? Zobaczcie sami!

Benefit Goof Proof Brow Pencil – Kredka do wypełniania brwi

Cena: £20.00 (Boots-UK), ok.125zł. (Polska)
Pojemność: 0,34g
Opakowanie: dwustronne z wysuwaną kredką z jednej strony i szczoteczką z drugiej
Zapach: brak
Ilość dostępnych odcieni: 6 
Konsystencja kredki: jedwabista, dosyć miękka
Dodatkowe informacje: wodoodporna

Co nam obiecuje Benefit?

Kredka do wypełniania brwi Benefit ma zmienić nasze wyobrażenie na temat makijażu tej właśnie strefy. Benefit Goof Proof Brow ma umożliwić nam makijaż brwi,  a dokładniej ich wypełnienie i nadanie im kształtu w super łatwy i szybki sposób.  Miękka, jedwabista formuła kredki zapewni nam  wypełnione i kształtne brwi, które rewelacyjnie podkreślą nasze oczy i odmienią naszą twarz. Goof Proof w sześciu dostępnych odcieniach ma być idealna nawet dla początkujących, między innymi dzięki swojej konsystencji właśnie. Ma ona ułatwić nam stopniowe budowanie intensywności koloru naszych brwi. Kredkę wysuwamy ze srebrnego ołówka dzięki czemu możemy zapomnieć o struganiu. Raz nałożona, ma utrzymać się bez poprawek przez 12 godzin i żaden deszcz jej nie straszny.

Szczoteczka na drugim końcu ołówka jest miękka i  została tak wyprofilowana aby ułatwić nam stylizację, idealne rozprowadzenie koloru i usunięcie nadmiaru produktu z naszych brwi.

Benefit Goof Proof Brow Pencil Benefit Goof Proof Brow Pencil

Moja opinia

Już samo opakowanie jest bardzo kuszące i zdecydowanie pomaga w decyzji zakupu tego produktu. Kredka nie wymaga strugania co jak dla mnie jest jej ogromnym plusem. Ołówek ma ścięty kształt co naprawdę ułatwia aplikację. Łatwo nią nakreslić linie i potem je wypełnić. Podoba mi się też jej formuła czy jak wolą niektórzy- konsystencja. Jest miękka ale jednocześnie wystarczająco twarda, żeby ją bez problemu zaaplikować ale też nie przesadzić z kolorem. Pozwala na delikatne, stopniowe budowanie pożądanego odcienia. Otrzymujemy bardzo naturalny, nie przesadzony efekt. Dla fanek mocniejszych wrażeń, wolących mocno podkreślone brwi, wystarczy dodatkowe pociągnięcie kredką, ale Benefit przygotował też kilka dosyć wyraźnych odcieni. Jest więc w czym wybierać i myślę, że każda bedzie w stanie wybrać kolor dla odpowiedni dla siebie.

Fajnie też, że dostajemy od razu szczoteczkę- jedna rzecz mniej w naszej kosmetyczce. Sama szczoteczka zresztą jest bardzo dobrej jakości. Jest miękka i dobrze rozprowadza kredkę na naszych brwiach. Jest idealna do wykończenia naszego makijażu brwi i nadania im porządanego kształtu.

A jak z trwałością? Benefit Goof Proof rzeczywiście zdaje się dotrzymywać obietnicy i kolor utrzymuje się na naszych brwiach przez cały dzień. Jest w stanie znieść naprawdę wiele. Kredka jest wodoodporna, więc nie zniknie nawet w deszczowy dzień. Zniesie też popołudnie w siłowni czy całonocną imprezę. Co jednak jest jej dużym atutem, to fakt, że nie jest trudno zmywalna kosmetykami do demakijażu. W moim przypadku, przetarcie wacikiem nasączonym płynem micelarnym w zupełności wystarcza.

TAK czy NIE?

TAK, TAk, Tak, tak! Jestem tą kredką szczerze zachwycona i już nigdy nie zamienie jej na żadną inną. Uważam, że w stu procentach jest warta swojej ceny. Wypełnianie nią brwi i nadawanie im odpowiedniego kształtu to sama przyjemność. Brwi prezentują się bardzo ładnie, wyglądają na zadbane i dobrze wykonturowane. Kredka nie rozmazuje się, pozostaje cały dzień dokładnie tam, gdzie ją zostawiliśmy robiąc makijaż. Ja używam odcienia Light 2 i jestem bardzo zadowolona. Idealnie pasuje do mojej dosyć jasnej karnacji typowej dla blondynek.

Kredka wydaje się też wydajna. Używam jej każdego dnia już od kilku dobrych miesięcy i jak narazie nie muszę spieszyć się z zakupem nowego egzemplarza.

Jedynym minusem dla wielu może być właśnie jej cena. Zarówno £20 jak i 125 zł. w Polsce to dosyć sporo jak na kredkę do wypełniania brwi. Z drugiej jednak strony, czasem warto zainwestować w naprawdę dobry kosmetyk, z którego będziemy zadowolone na 100% i który będzie nam służył przez wiele miesięcy. Benefit Goof Proof jak dla mnie jest wart swojej ceny, są to pieniądze zdecydowanie dobrze wydane.  W dosyć dobrej, nieco niższej cenie możecie go nabyć TUTAJ.

Benefit Goof Proof Brow Pencil

Urban Decay Perversion-  wodoodporny pisak do oczu- eyeliner

Cena: £17.00 (UK), 99 zł. (Polska)
Pojemność: 0.55 ml.
Rodzaj eyelinera: flamaster/pisak
Zapach: brak
Ilość dostępnych odcieni: 1 (głęboka czerń)
Dodatkowe informacje: wodoodporny

Co nam obiecuje Urban Decay?

Urban Decay Perversion to przede wszystkim super trwały i niezwykle precyzyjny eyeliner. Dostępny w odcieniu głębokiej czerni, ma podkreślić nasze zniewalające spojrzenie. Super cienki i gładki flamaster z bardzo cieniutką końcówką ma umożliwić nam bardzo precyzyjną aplikację i efekt ekstra cieniutkiej kreseczki na powiece. Nasze linie będą idealnie nakreślone i zachowają swój orginalny look przez cały dzień. Urban Decay ma być wodoodporny i bardzo trwały. Nie ma więc mowy o rozmazaniach w kącikach powiek i stopniowym zanikaniu koloru w ciągu dnia.

Urban Decay Perversion Eye Pen Urban Decay Perversion Eye Pen

Moja opinia

Trzeba przyznać, że ten eyeliner Urban Decay prezentuje się bardzo dobrze. Metaliczne, solidne opakowanie daje nam zdecydowanie poczucie, że oto mamy do czynienia z pięknym, luksusowym kosmetykiem. I mimo że jest to tylko eyeliner, a nie np. róż do policzków, pomadka czy puder, to i tak miło trzyma się w ręku tak ładnie prezentujący się produkt.

Nie będzie to eyeliner dla tych z was, które nie lubią flamastrów i wolą tradycyjne eyelinery. Jego aplikacja jest rzeczywiście łatwa dzięki super cienkiej końcówce, ale i tak wymaga pewnej wprawy. Ja uwielbiam eyelinery w takiej właśnie postaci i dlatego Urban Decay Perversion zwrócił moją uwagę. Flamaster tego eylinera jest bardzo fajny i naprawdę łatwo uzyskać nim efekt cieniutkiej kreseczki, ale z łatwością można nim uzyskać też i efekt grubej, mocnej kreski na powiece.  Kolor jest rzeczywiście bardzo intensywny i nie wymaga poprawek.

Jak dotąd używałam flamastrów Max Factor i Loreal ale żaden z nich mi tak naprawdę do końca nie odpowiadał. Ich trwałość nie była powalająca i pozostawiała sporo do życzenia. Urban Decay kupiłam w nadzieji, że raz nakreślona już kreska nie odbije się na mojej skórze tuż pod brwiami po pierwszm otworzeniu oka,  no i że wytrwa w nienaruszonym stanie chociaż przez kila godzin.

Nie zawiodłam się. Urban Decay Perversion jest faktycznie wodoodporny i co najważniejsze- bardzo trwały.  U mnie wytrzymuje cały dzień. Tak naprawdę zaraz po nałożeniu wysycha i nie rozmazuje się. Dla mnie zdecydowanie to jest duży plus, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że może stanowić to problem dla nieco mniej wprawionych. Jeśli wyjedziemy niechcący poza tzw. linię, trudno już nam będzie to poprawić. Pozostaje nam korekta płynem do demakijażu lub po prostu zmiana koncepcji i narysowanie grubej kreski zamiast cieniutkiej.

Minusów dużo nie znalazłam. Dla wielu będzie to z pewnością cena. Nie każdy jest gotowy i chętny wydać ok 100zł. na eyeliner.  Pozostawiam to już waszej indywidualnej ocenie.

Ja żałuję, że Urban Decay nie pokusił się o szerszą gamę kolorystyczną. Na codzień jednak i tak używam tylko koloru czarnego więc nie jest to duży problem. Po dwóch miesiącach testowania Urban Decay Perversion, zauważyłam też, że flamaster lekko się zużył i końcówka trochę się jakby wysuszyła. Ten sam problem napotykałam z poprzednimi eyelinerami. Delikatnie usunęłam przeszkadzający „włosek” i nie zauważyłam aby wpłynęło to  na łatwość aplikowania eyelinera.

Urban Decay Perversion Eye Pen

TAK czy NIE?

Jestem zdecydowanie na tak. Najzupełniej szczerze mogę powiedzieć, że Urban Decay Perversion to najlepszy eyeliner  flamaster jaki napotkałam. Bardzo łatwo mi się nim maluje kreski na powiekach, jest bardzo trwały ale też nie stwarza problemów przy demakijażu. Mój płyn micelarny spokojnie sobie z nim daje radę. Jestem z tego kosmetyku mega zadowolona i wam też go polecam! Będą Panie zadowolone 🙂

Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye pen Benefit brow pencil and Urban Decay eye penBenefit brow pencil and Urban Decay eye pen

 

 

 

UdostępnijShare on Facebook13Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest4

Zobacz także

2 komentarze

Agnieszka 7 maja 2017 at 5:38 PM

Dwa hiciory 🙂 Ja chcę coś zrobić z moimi brwiami ale jakoś nie mogę się zebrać do działania 🙂

Reply
Ania 8 maja 2017 at 8:01 AM

Przyznam, że i ja dłuuuugo brwi zaniedbywałam ale teraz dopiero widzę, jaką różnice potrafią zrobić dobrze wypielęgnowane, wyregulowane i pomalowane brwi. Teraz to nieodłączny element mojego makijażu. Szminki może nie być ale brwi zawsze zrobione! 🙂

Reply

Leave a Comment