Dlaczego nie opalam mojego dziecka

2 lipca 2017

Postanowiłam poruszyć dzisiaj temat, który nie daje mi ostatnio spokoju, a wręcz delikatnie mówiąc mnie wkurza czyli opalanie dzieci i niemowląt….Mieszkamy nad morzem, plaża w zasięgu ręki, środek lata więc wiadomo: czas na opalanie… Ja swojego dziecka jednak nie opalam. Nie opalam, nigdy nie opalałam i nie będe. I mimo, że żyjąc w dwudziestym pierwszym wieku nie powinnam tak naprawdę tłumaczyć dlaczego, to bardzo często spotykam się z lekkim niezrozumieniem mojego podejścia do tego tematu.

 

Czasem mam wrażenie, że wszyscy powariowali na punkcie tego całego opalania. Opalanie zrobiło się modne w latach dwudziestych, kiedy to opalenizna kojarzyła się z wysokim statusem społecznym. Głównie dlatego, że w tamtych czasach tylko majętnych ludzi było stać na wycieczki do ciepłych krajów. Wcześniej opalenizna była raczej kojarzona z klasą robotniczą i farmerami, którzy całe dni pracowali w polu. Jednym słowem to jasna cera była na topie. Czasem myślę sobie, że szkoda, że tak nie zostało.

Przyznaję, że kiedyś sama lubiłam się opalać i pojąć nie mogę jaka naiwna wtedy byłam. Teraz zresztą za to płacę. Teraz też nareszcie rozumie, że piękna skóra to zdrowa skóra, nie koniecznie opalona. Problem w tym, że my jesteśmy już dorośli i możemy podejmować własne decyzje. A nasze dzieci? Nasze dzieci polagają na naszym doświadczeniu, naszej wiedzy i poczuciu odpowiedzialności za nie. Wierzą, że wszystko co robimy, robimy dla ich dobra. Ufają nam bezgranicznie. Takie zaufanie do czegoś zobowiązuje, prawda?

Czy opalanie dzieci i niemowląt  jest bezpieczne?

Zadziwia mnie liczba ludzi, która nadal, ze zdziwieniem patrzy jak dbam o to, aby Maya nie wychodziła na słońce bez kapelusza i odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej. Spotykam się z różnymi reakcjami od spojrzeń począwszy po teksty typu „troche opalenizny powinna złapać”, „odrobina słońca by jej nie zaszkodziła”, „blokujesz witaminę D”, których kompletnie nie rozumię.

Czy możliwe jest, że ludzie naprawdę nie wiedzą, że promieniowanie UV jest głównym sprawcą nie tylko poparzeń słonecznych, ale przede wszystkim przedwczesnego starzenia się skóry, uszkodzeń wzroku, chorób skóry, na raku kończąc? Wiele badań jasno stwierdza, że spory odsetek chorób nowotworowych skóry jest prawdopodobnie ściśle powiązany z ekspozycją naszych maluchów na słońce w ich wczesnym dzieciństwie. Dermatolodzy i pediatrzy alarmują, że opalanie niemowlaków jest wręcz zabronione, a dzieci do trzeciego roku życia nie powinny mieć kontaku ze słońcem bez odpowiedniej ochrony. Ponoć już dwukrotne poparzenie skóry w okresie dzieciństwa aż dziesięciokrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka w życiu dorosłym…. Chcesz ryzykować?

Bournemouth beach

 

Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego idąc na plażę widzę tyle mam, które kompletnie nie dbają o ochronę przeciwsłoneczną swoich dzieci. Robi mi się słabo na widok tych wszystkich „pięknie opalonych” małych buziek i spalonych słońcem czerwonych dzieciaczków chlapiących się w wodzie. A wierzcie mi, takie obrazki widzę często. Idąc na plac zabaw obserwuję kilkumiesięczne bobasy leżące w wózkach ustawionych w kierunku słońca, zażywające kąpieli słonecznych.

Mamo, czy opalasz swoje dziecko?

Badania przeprowadzone w tym roku w Wielkiej Brytanii ujawniają smutną prawdę o  naszym społeczeństwie. Z 1000 zapytanych mam, aż 30% jest przekonana, że opalenizna pięknie się prezentuje na naszych dzieciach i jest dobra dla ich skóry. 25% przyznaje się nawet do zachęcania swoich dzieci do opalania się…. 21% zapytanych mam, przyznaje, że stosuje kremy przeciwsłoneczne z filtrem lub zakrywa swoje dzieci dopiero gdy skóra ich dzieci jest już czerwona. A to już trochę za późno…

Weszłam ostatnio na pewne polskie forum internetowe dla mam. Chciałam zobaczyć jaki jest ich pogląd na opalanie własnych dzieci i stosowanie kremów z filtrem. Jestem w szoku liczbą komentarzy, w których kobiety przyznają sie do niestosowania żadnej ochrony przeciwsłonecznej u swoich dzieci. I nie mówię tu koniecznie o stosowaniu kremów z filtrem ale chociażby o osłanianiu dzieci przed słońcem. Wiele z mam, jak się okazało nie widzi nic złego w tym, że ich maluszki „łapią” słońce, bo przecież od tego w sumie mamy lato. A blade dzieci to nie to samo co ładnie opalone, prawda? Ich głębokie przekonanie o słuszności swoich decyzji wprawia mnie w zdumienie i złości w tym samym czasie. Pozostaje mi chyba tylko mieć nadzieję, że za 20 lat nie przyjdzie im patrzeć jak ich dorosłe już dzieci będą mierzyć się twarzą w twarz z konsekwencjami ich decyzji.

Co z tą witaminą D?

Wiele z nich przyznaje się do wystawiania dzieci na słońce  w obawie o niedobór witaminy D. Zapytałam o to dermatolog naszej córeczki. Maya od urodzenia ma skórę problematyczną, na którą musimy bardzo uważać, więc jesteśmy w stałym kontakcie z nią włąściwie od urodzenia Mai. Okazuje się, że tak naprawdę często już 15- minutowy spacer w cieniu spowoduje produkcję odpowiedniej ilości tej witaminy przez wasze dzieci. Dziwi mnie troska wszystkich tych mam z wyżej wspomnianego forum o niedobór witaminy D u swoich maluchów. Nie rozumię jak może ich martwić to bardziej niż fakt, że prawdopodobnie zwiększają ryzyko zachorowania na nowotwór skóry u własnych dzieci.

Zarówno mnie jak i Łukaszowi zależy na zdrowiu Mai i dlatego właśnie kremy z filtrem są u nas zawsze pod ręką. Ale szanuję też poglądy innych dotyczące ich stosowania. Jesteś przeciwko stosowaniu takich kosmetyków? Nie wierzysz w ich działanie bądź jesteś przekonana o ich negatywnym wpływie na naszą skórę? OK. Masz do tego prawo, ale chroń swoje dziecko w każdy inny możliwy sposób. Nie narażaj je na bezpośredni kontakt ze słońcem i poparzenia słoneczne. Dbaj o to, aby pomiędzy 10.00 a 15.00 twoje dziecko nie miało bezpośredniego kontaktu ze słońcem. Upewnij się, że twój maluch nosi okrycie głowy i ma zakryte te partie ciała, które przede wszystkim są narażone na poparzenia słoneczne ( uszy, kark, dekolt, ramiona). Opalanie dzieci i niemowląt naprawde nie jest bezpieczne.

Dlaczego nie opalam swojego dziecka?

Odpowiedź jest prosta. Bo zależy mi na jego zdrowiu! Bo opalanie dzieci nie jest bezpieczne! Bo moim obowiązkiem jako rodzica jest dbanie o to, aby moje dziecko nie było niepotrzebnie narażane na ewentualne problemy zdrowotne przez moją głupotę i nieświadomość. Nie wydaje mi się aby nawet najpiękniejsza opalenizna była warta podniesienia ryzyka zachorowania mojej córeczki na raka bądź inną chorobę w przyszłości chociażby o 1%.

opalanie dzieci nie jest bezpieczne

 

UdostępnijShare on Facebook33Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Zobacz także

6 komentarzy

Hiacynt w doniczce 23 sierpnia 2017 at 2:35 PM

Świetny wpis. Ja też się nie opalam i jak rodzina ciagle mnie do tego namawia to zawsze muszę tłumaczyć to wszystko a i tak nie rozumieją…

Reply
Ania 23 sierpnia 2017 at 8:12 PM

Skąd ja to znam….

Reply
Ania 14 sierpnia 2017 at 8:27 PM

Świetny wpis i brawo za rozsądek. Ja mam to samo zdanie i dbam o obie corki, aby się nie opalały. Czapka i krem z najwyższym filtrem to podstawa. Czasem za późno je posmaruje, to mój błąd. Ale nie wyobrażam sobie notorycznie puszczać paroletnie dziecko na słońce bez jakiejkolwiek osłony. I naprawdę nie rozumiem tej mody na opalone dziecko. A już szczególnie szokiem jest dla mnie, że można nie dbać o niemowle, które nie może się opłaca i już. Ja chowam córeczki jak się da w gondoli, no i mimo to kremem smaruje. Jakoś czas temu też pisalam w tym temacie, ale bardziej o tym, jak badać o skórę dziecka latem. Pozdrawiam serdecznie.

Reply
Ania 14 sierpnia 2017 at 8:36 PM

Mi też Aniu jest ciężko tą głupią mode zrozumieć. Wiele z mam tłumaczy to tym samym argumentem-” nas tam nikt nie smarował i jakoś żyjemy”. Tak jak napisałam, pozostaje mieć nadzieję, że biedne maluszki nie poniosą kiedyś konsekwencji za głupotę i brak świadomości swoich rodziców.

Reply
agata 12 lipca 2017 at 8:18 AM

Całkowicie się z Tobą zgadzam! Też ciągle pilnuję, aby moje dziecko miało nakrycie głowy i żeby było posmarowane balsamem z wysokim filtrem i aby nie przebywało za dużo czasu na dużym słońcu. Ja swoją córkę smaruję kremem z filtrem 50+ nawilżający i wodoodporny (trudno było mi taki znaleźć, ale kupiłam w aptece melissa). A jak jesteśmy na plaży to córka bawi się pod parasolem, więc ochrona na najwyższym poziomie!

Reply
Ania 24 lipca 2017 at 1:43 PM

Droga Agato nawet nie wiesz jak się cieszę, że znalazł się ktoś z podobnym podejściem do mojego. Po fali hejtu jaka spłynęła na ten tekst na jednej z grup dla mam, już powoli traciłam wiarę, że są wśród nas jakieś odpowiedzialne i rozsądne mamy:-) Pozdrawiam Cię serdecznie!

Reply

Leave a Comment