Bo kobiety lubią brąz! Zobacz moje ulubione kosmetyki samoopalające do twarzy!

9 sierpnia 2017
Opalanie twarzy z Clarins i Bielendą

Nie od dziś wiadomo, że kobiety lubią brąz…. Lubię i ja….Z utęsknieniem czekamy na te wakacyjne, słoneczne dni, i z pełnym zaangażowaniem i wielką starannością dbamy o naszą opaleniznę. Dla mnie czasy, kiedy to wylegiwałam się w słońcu już chyba bezpowrotnie minęły. Ale nie oznacza to, że tak łatwo rezygnuję z pięknej opalenizny!

Czasem sama się sobie dziwie skąd było we mnie kiedyś tyle naiwności.  Teraz już się nie opalam, a już na pewno nie bez żadnego zabezpieczenia. Nadal lubię mieć lekko zarumienione ciało, słońce kocham, ale staram się z niego korzystać rozsądnie i z umiarem. Zwłaszcza teraz, kiedy na rynku mamy tak ogromny wybór alternatywnych sposobów na piękną i zdrową opalenizne, smażing plażing już nie wchodzi w grę!

Dzisiaj chciałam wam przedstawić moje ulubione kosmetyki samoopalające do twarzy. Bo twarz właśnie staram się chronić przed słońcem najbardziej. Wiadomo, że opalanie twarzy generalnie nie jest wskazane. Przyśpiesza starzenie się skóry, a ja będąc posiadaczką jasnej karnacji i cery miejscami suchej, muszę na słońce szczególnie uważać. Słońce jeszcze skuteczniej niszczy moje włókna kolagenu, elastyny i fibroplasty tym bardziej przyśpieszająć  proces starzenia się. Jakby tego było mało, może powodować przebarwienia posłoneczne, których i tak mi nie brak, więc za więcej grzecznie podziękuję.

kosmetyki samoopalające do twarzy kosmetyki samoopalające do twarzy

Opalanie twarzy z moimi ulubionymi kosmetykami samoopalającymi

W tym roku znalazłam dwa super produkty, dzięki którym moja buzia jest ładnie, wakacyjnie zarumieniona i nie odznacza się drastycznie od reszty ciała. Pierwszy z nich to mgiełka samoopalająca do twarzy i ciała marki Bielenda, którą poleciła mi koleżanka. Mgiełka błyskawicznie podbiła moje serce i już wiem, że będziemy długo nierozłączne. Drugi to kropelki Clarins. Zobaczcie sami.

 

Drogocenna Mgiełka Arganowa samoopalająca do twarzy i ciała Bielenda

Bielenda, drogocenna Mgiełka Arganowa samoopalająca 2 w 1 ciało i twarz

Cena:ok 18,50 zł. (Ceneo- Klik )
Pojemność: 150 ml.
Opakowanie:plastikowa buteleczka + atomizer
Zapach: delikatnie egzotyczny
Termin ważności- 6 miesięcy od otwarcia
Co nam obiecuje producent?

No więc Bielenda obiecuje nam piękną, naturalną opaleniznę bez nieprzyjemnego zapachu tak często towarzyszącego tego typu produktom. Opalenizna ma sie pojawić już nawet po pierwszej godzinie od aplikacji, a regularnie stosowana mgiełka ma nam zapewnić piękną opaleniznę bez smug, przebarwień i sztucznego efektu. Produkt ma się szybko wchłaniać, a jego aplikacja to sama przyjemność. Formuła tego kosmetyku zapewni nam ekspresową i równomierną aplikację.

Moja opinia

Zapach mgiełki baaardzo mi odpowiada. Co prawda, jakiś czas po aplikacji, zapach typowy dla kosmetyków samoopalających da się wyczuć, ale naprawde nie jest źle. Jest on lekko wyczuwalny i dosyć delikatny. Mgiełka jest bardzo łatwa w aplikacji dzięki  wbudowanej pompce z atomizerem. Po zaaplikowaniu, twarz wydaje się fajnie nawilżona.

Nie wiem czy jest to produkt idealny do stosowania na całe ciało ale tak jak wspominałam, ja stosuję ją tylko do twarzy i u mnie zdaję egzamin na 5+. Mimo obietnic szybkiego wchłaniania, zauważyłam, że buzia lepi się jeszcze przez jakiś czas od aplikacji, co może być dla wielu problematyczne. Ja używam jej wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu twarzy i nie stanowi to dla mnie problemu. Gorzej byłoby już rankiem, kiedy to mam zdecydowanie mniej czasu i muszę szybko nałożyć makijaż. Te z was więc które oczekują, że produkt zniknie natychmiastowo, mogą poczuć się lekko rozczarowane.

Co do efektu końcowego, to zdecydowanie jest on bardzo naturalny. Nie spodziewajmy się mocnej opalenizny po pierwszej aplikacji. Dopiero regularne stosowanie zapewni nam ładny brązowy kolor. Dla mnie jest to duży plus, bo zależy mi na jak najbardziej naturalnym efekcie końcowym. Równomierna aplikacja na twarzy też nie jest problemem, nie wiem jednak jak mgiełka sprawdziłaby się na całym ciele. Jako produkt samoopalający twarz, dla mnie bomba!

Mgiełka samoopalająca Bielenda

Opalanie twarzy z mgiełką Bielenda

Clarins Radiance Plus Golden Glow Booster- koncentrat rozświetlająco-brązujący do twarzy

Clarins Radiance-Plus Golden Glow Booster

Cena: ok.90zł. (Ceneo- Klik ), UK- ok £27
Pojemność: 15 ml.
Opakowanie: mała szklana buteleczka
Formuła: olejek
Zapach: brak
Termin ważności: 18 miesięcy od otwarcia
Co nam obiecuje Clarins?

Koncentrat Radiance plus Golden Glow booster to niezwykle wydajny produkt, który ma nadać naszej twarzy zdrowy, promienny wygląd i zapewnić piękną i naturalnie wyglądającą opaleniznę. Clarins zapewnia, że nie ma mowy o smugach, przykrym zapachu czy wysuszonej skórze. Mimo oleistej formuły tego kosmetyku, koncentrat nie ma zapychać naszych porów czy powodować powstawanie zaskórników.

Moja opinia

Podobnie jak w przypadku mgiełki Bielenda, czytałam bardzo różne opinie na temat tego bronzera. Dla mnie jednak jest to produkt rewelacyjny i szczerze mogę go wam polecić. Opalenizna zdecydowanie jest naturalna i buduje się ją stopniowo. Czyli dokładnie tak jak lubię!  Koncentrat zupełnie nie ma zapachu typowego dla bronzerów czy kosmetyków samoopalających. Nie powoduje smug i fajnie, równomiernie się rozprowadza. Pewnie w jakimś  stopniu będzie to zależne od kremu, jakiego używamy. Ja zazwyczaj dodaję 3 kropelki  do mojego ulubionego Clarins Multi Active ( zobacz TUTAJ ) i nie napotykam żadnych problemów. Czasem też stosuję go z kremem Vichy Idealia i tu też jestem bardzo zadowolona. Olejek jest bardzo wydajny. Ja stosuję go już od około miesiąca, zazwyczaj wieczorem i prawie nie widać aby koncentratu ubyło w buteleczce.

Jedyną wadą Clarins Radiance Plus Golden Glob Booster to jego aplikowanie. Raz wymieszany z kremem zachowuję się naprawde super, ale sam proces wydobycia kropelek z buteleczki to dla mnie udręka. Być może jest to kwestia nabrania większej wprawy  albo zwyczajnie wadliwej buteleczki, ale cholernie trudno te kropelki wydobyć z pojemniczka. Pierwsza jakoś leci, ale za to dwie pozostałe to już dramat. Telepanie słoiczka zdaje się nie mieć końca. Sam zabieg mieszania ich z kremem też jest delikanie mówiąc lekko upierdliwy. No ale cóż… Nie można mieć wszystkiego i koncentrat Clarins jest jednak tego warty.

Clarins Radiance Plus Golden Glow Booster Clarins Radiance Plus Golden Glow Booster

Da się!

No wię jak?  Opalanie twarzy bez słońca- da się? A no da się! Nie koniecznie trzeba wystawiać się do słońca, żeby móc cieszyć się pięknie opaloną buzią. Nie wiem jak wy, ale ja zdecydowanie wybieram taką właśnie formę ‚opalania’. Tak więc jeśli szukacie jakiejś alterantywnej drogi do pięknej opalenizny to zdecydowanie polecam wam przetestowanie moich ulubionych samoopalaczy do twarzy. Dajcie znać czy dacie się przekonać. A może macie już jakiś swój ulubiony kosmetyk samoopalający twarz? Dajcie znać, chętnie przetestuję!

Buziaki

Ania

 

 

UdostępnijShare on Facebook20Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Zobacz także

4 komentarze

zdroweopalanie 12 sierpnia 2017 at 9:06 AM

Dobrze się pracuje tym atomizerem?

Reply
Ania 14 sierpnia 2017 at 7:54 AM

Tak, jestem bardzo zadowolona. Dobrze rozpyla mgiełkę i nie zacina się. Nie mam żadnych zastrzeżeń:-)

Reply
Agnieszka 11 sierpnia 2017 at 7:18 PM

Uwielbiam opaleniznę. Wydaje mi się , że lepiej wyglądam jak mam trochę koloru. Niestety dorobiłam się przebarwień na twarzy i już raczej staram się jej nie opalać. Ale czasami jak mnie coś podkusi to kombinuję z samoopalczami 🙂

Reply
Ania 11 sierpnia 2017 at 8:48 PM

Przebarwienia to i moja zmora jak wiesz 🙂 Jakoś łatwiej mi je znosić z odrobiną opalenizny na twarzy. A że sztuczna to jak dla mnie bez różnicy i znaczenia 🙂

Reply

Leave a Comment