Chwile zapisane w naszym albumie wspomnień

10 maja 2017

Przeglądałam ostatnio nasze zdjęcia sprzed prawie dwóch lat czyli z okresu kiedy to urodziła się nasza kochana mała istotka. Robiąc to zwykle się wzruszam i uśmiecham sama do siebie ale tym razem się strasznie zasmuciłam. Maya to nasze pierwsze dziecko. Ukochane, regularnie wyściskiwane , wycałowywane i wielbione przez nas oboje oczko w głowie. Patrząc jednak wstecz wydaje mi się, że chcąc nie chcąc tak wiele omineliśmy. Mam wrażenie, że tylu rzeczy nie zrobiliśmy, że tyle rzeczy można było inaczej przeżyć, bardziej się tym macierzyństwem cieszyć. A wszystko przez to czekanie….Chwile, które powinniśmy byli łapać, uleciały gdzieś daleko i już nie wrócą.

Odkąd tylko się pojawiła zawsze na coś czekaliśmy. Jeszcze zanim do nas dołączyła już czekaliśmy aż usłyszymy bicie jej serca, aż poczujemy oboje jej ruchy po raz pierwszy. Potem czekaliśmy na te magiczne momenty kiedy to mały bobas po raz pierwszy się do Ciebie uśmiecha, patrzy Ci w oczy, gaworzy do Ciebie i próbuje się z Tobą jakoś po swojemu porozumieć.

Mam czasem wrażenie, że wiecznie nam było mało i temu czekaniu końca wręcz nie było. Czekaliśmy z niecierpliwością na okres aż zacznie wkońcu samodzielnie siedzieć, potem raczkować. Po pierwszych kroczkach czekaliśmy na to aż zacznie  sama chodzić, potem biegać, ładnie jeść i wkońcu mówić. Czasem mam wrażenie, że przez to głupie czekanie nie koncentrowaliśmy się na tych wszystkich chwilach, którymi tak naprawdę powinniśmy byli się delektować, cieszyć i zapisywać. Bo życie to tak naprawdę zbiór chwil i od nas zależy, które z nich wypełnią nasze wspomnienia.  A my zamiast cieszyć się tymi chwilami, tak cennymi momentami czekaliśmy…. A chwile są ulotne…

To z tego właśnie powodu tak bardzo kocham fotografię. Wspaniałe narzędzie do kolekcjonowania tych wszystkich chwil, momentów, które przecież tak łatwo i szybko umykają nam na codzień. Żałuję tylko strasznie, że brak mi czasu (a pewnie i talentu), żeby zgłębić tajemnice fotografi na wmiare porządnym poziomie. Jest to jedno z moich nadal nie spełnionych marzeń i kto wie- może kiedyś jeszcze uda się je zrealizować. Naszczęście są ludzie, którzy ten talent mają i porafią zapisywać te wszystkie chwile,  ułamki sekund, złapać ten błysk w małych oczkach, łobuzerską minkę i wielką radość i miłość zamkniętą w najszczerszym na świecie uśmiechu naszego dziecka.

Tak więc wybraliśmy się ostatnio na poszukiwanie niebieskich dzwoneczków. Wynikiem tej wyprawy są przecudne zdjęcia, na których zarówno mojemu ukochanemu mężowi jak i autorce większości zdjęć udało się uwiecznić te wszystkie wspaniałe chwile i momenty, które teraz dołączą do naszego albumu wspomnień.

Pozwolę sobie zacytować Ewelinę z  Miracle Art Photography  , autorkę większości zdjęć, która chyba najtrafniej opisała zdarzenia z naszej wyprawy.

Let them be little cause they’re only that way for a while…”

Early years of childhood
in a lovely bluebell wood.
Little boy picked up bluebell and gave to his friend
to tell her by this small gesture how he felt.
There was basket full of muffins tasted very yummy ,
cause they were baked by little girl’s mummy.
Blowing bubbles was daddy’s job
little angels loved to reach for them and make them pop .
Little girl rescued daddy from bubble blow
and tasted the soapy liquid times four”

 

ulotne chwile

fot. Łukasz Gabka

fot. Łukasz Gabka

fot. Łukasz Gąbka

fot. Łukasz Gąbka

fot. Łukasz Gąbka

fot. Łukasz Gąbka

fot. Łukasz Gąbka

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

fot. Ewelina Jankowska

A jak wy dbacie o wasze wspomnienia???

Ps. I czy też macie miliony zdjęć swojego dziecka? 😉

 

UdostępnijShare on Facebook16Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0

Zobacz także

5 komentarzy

Mama z miasta 16 maja 2017 at 12:40 PM

Zanim zaczęłam prowadzić bloga zdjęć Jaśka miałam zdecydowanie mniej. Postanowiłam spisywać nasze wspomnienia właśnie dla zachowania tych ulotnych chwil, które razem spędzamy i teraz to już kart pamięci brakuje… :).

Reply
Ania 16 maja 2017 at 12:57 PM

I u mnie zaczyna miejsca na dysku brakować 🙂 Muszę wkońcu jakoś te moje zdjęcia poogarniać w ładne albumy. Im większe zaległości tym jednak trudniej! To mój plan na to lato!:-)

Reply
Mama z miasta 16 maja 2017 at 1:49 PM

Też mam takie plany ale czy lata wystarczy… hihihihihi

Reply
Ania 16 maja 2017 at 1:52 PM

No właśnie , czy lata wystarczy haha

Reply
Ewelina Jankowska 10 maja 2017 at 9:26 PM
Reply

Leave a Comment